We don`t have a monopoly. We have market share. There`s a difference.
--- Steve Ballmer, Microsoft

Finalne odcinanie profesjonalistów

Publikacja: 28 czerwca 2011 | Autor: | Kategoria: Technologia, Urządzenia mobilne | Tagi: , , , | Brak komentarzy »

If I were running Apple, I would milk the Macintosh for all it’s worth — and get busy on the next great thing. The PC wars are over. Done. Microsoft won a long time ago.
— Steve Jobs, 1996

Od połowy lat ’80 Apple budowało swoją pozycję rynkową jako firma sprzedająca profesjonalne rozwiązania dla kreatywnych, prawdziwych profesjonalistów. Zestaw Mac + drukarka laserowa stał się wręcz tożsamy z pojęciem DTP i do dzisiaj odwiedzając pracownię grafików komputerowych można spodziewać się widoku wielu maszyn z wyraźnie widocznym jabłuszkiem na obudowie. Podobny efekt udało się uzyskać w pierwszych latach XXI wieku w dziedzinie oprogramowania do nieliniowej edycji wideo.

Dzięki cenowo agresywnemu wejściu na rynek z programem Final Cut Pro Apple zdołało w krótkim czasie zająć pozycję jeśli nawet nie lidera ilościowego to na pewno lidera innowacji  - możliwość zbudowania systemu do profesjonalnej edycji i postprodukcji filmów na bazie zwykłych Maków była rewolucją w świecie, w którym jeszcze chwilę wcześniej ceny samego oprogramowania liczone były w dziesiątkach tysięcy dolarów, o kosztach rzędu 150 tysięcy za kompletny system programowo-sprzętowy nie wspominając.

Apple dla zwiększenia możliwości swojego produktu kupił w ciągu kilku lat sporą ilość firm tworzących zaawansowane narzędzia edycji wideo, za każdym razem sprzedając swoją już wersję tych narzędzi po znacznie niższych cenach lub po prostu dołączając do całości systemu Final Cut Pro.

Pojawia się zatem oczywiste pytanie jaki mógł być racjonalny cel w “psuciu” rynku o stabilnych i bardzo wysokich cenach, oraz tworzenie nowej, rewolucyjnie odmiennej sytuacji w dziedzinie produkcji i postprodukcji filmowej -  jedyna sensowna odpowiedź to działanie w kierunku wzmacniania obecności na rynku komputerów wszelkich odmian Maków, ze szczególnym uwzględnieniem wersji Pro oraz linii serwerowych, na których  Apple jednostkowo zarabiał zawsze najwięcej, i które zawsze były sugerowaną platformą dla Final Cut Pro.

Chodziło zatem o tworzenie tego, co dziś nazywamy „ekosystemem” dla wówczas właściwie jedynego produktu firmy, jakim były komputery. I ponownie jak w czasach powstawania pojęcia DTP udało się firmie z Cupertino bardzo mocno powiązać wyobrażenie o profesjonalnej pracy wideo ze swoją marką.

Jednakże czasy się zmieniły. Od momentu wejścia na rynek iPodów a później iPhone’a oraz rozwoju sprzedaży najróżniejszych produktów poprzez iTunes Steve Jobs nie przestaje mówić o erze “post-PC”. O tym, że nie jest to w kategoriach biznesowych niepoważne stanowisko CEO firmy (wydawałoby się) komputerowej  świadczy chociażby cytat z początku tekstu.

Steve Jobs – zanim należąca do Jobsa firma Next została kupiona przez podupadającą firmę Apple a sam Jobs został ponownie CEO w Cupertino – wielokrotnie powtarzał w publicznych wystąpieniach, iż wie jak można spróbować postawić na nogi niegdysiejszego giganta. A wyrażana co kwartał wynikami finansowymi skuteczność tego planu zamyka się w jego zacytowanej wypowiedzi. Dlatego właśnie od jakiegoś czasu Apple nie jest już Apple Computer i dlatego właśnie Apple nie sprzedaje już urządzeń serwerowych Xserve.

Ostatnia premiera nowej (stworzonej całkowicie od zera w architekturze 64-bitowej) wersji programu z rodziny Final Cut Pro, tym razem oznaczonego literką X, wydaje się być prostą kontynuacją trendu odchodzenia w Apple od tradycyjnie rozumianych komputerów jako głównego produktu firmy. Najlepiej świadczy o tym naprawdę duży i w przytłaczającej większości negatywny odzew ze strony profesjonalistów, do tej pory bardzo zadowolonych z używania Final Cut Pro:

“I spent my morning trying out Final Cut Pro X. And I just … I’m shocked. That’s the best word for it. I’m just shocked. It’s incredibly bad.
[...] This isn’t just a bunch of entitled, stubborn editors whining to each other. Well, I mean, it is, and I’m one of them. But aside from that, there’s also some really serious stuff going on. It’s not ‘I don’t like it,’ or ‘I don’t prefer it’ or even ‘I choose not to make the change because it’s too burdensome for too little benefit.’ It’s ‘Because of the choices you guys made, we literally can’t use your product any more.’ “

- Jeffery Harrell
http://jefferyharrell.tumblr.com/post/6830049685/what-went-wrong-with-final-cut-pro-x

“With the possible exception of the launch of MobileMe, I can’t think of an Apple product launch which has spun more wildly out of control than this one. Apple did not just blow this launch, they went out of their way to alienate their key customer base.
Which is a shame, because FCP X has such great potential — but now, Apple has to concentrate on damage control, rather than getting people excited about the new program.”

- Larry Jordan
http://www.larryjordan.biz/app_bin/wordpress/archives/1514

Totally Avoidable Branding/Product Management Catastrophe
- Josh Mellicker
http://www.dvcreators.net/what-does-the-guy-who-led-the-original-final-cut-pro-revolution-think-of-the-final-cut-pro-x-release/

W nowej wersji FCP jest sporo interesujących ulepszeń, wiele z nich może przyciągnąć do tego programu dotychczasowych użytkowników „konsumenckiego” iMovie, ale profesjonalni użytkownicy wciąż ponoć profesjonalnego produktu mają z nim poważny problem. Oczywiście Apple jest w stanie w ciągu roku naprawić wiele niedoróbek, czyli postąpić zgodnie z wcześniej stosowaną metodą wypuszczania na rynek produktu nie posiadającego wielu istotnych cech (tak było zarówno w przypadku Mac OS X jak i iPhone’a), dodawanych w ciągu jakiegoś czasu. Jednakże w przypadku Mac OS X firma dosyć zadbała o możliwie sensowną dostępność i równoczesność używania nowej, “rewolucyjnej” wersji OS oraz starego Systemu. W przypadku iPhone problem nie występował, gdyż dla Apple’a był to pierwszy produkt na nowym rynku.

Zupełnie czymś innym jest sytuacja z Final Cut Pro. Nie można w profesjonalnych działaniach opierać się o rozwiązania, które mogą być, choć nie wiadomo jak  i kiedy zaimplementowane (list mówiący o tym, czego Apple nie zrobiło nawet tylko w sferze deklaracji), co więcej wiele zmian w nowej wersji jest “na stałe” i sytuacja z nimi się nie zmieni. Jak do tej pory informacje podobno pochodzące z Apple o możliwych “poprawach” i niezrozumieniu przez klientów działania nowego FCP zawarte są we wpisie na blogu Davida Pogue http://pogue.blogs.nytimes.com/2011/06/23/professional-video-editors-weigh-in-on-final-cut-pro-x/. Jak wynika z tekstu, pewną część profesjonalnej produktywności poprzedniej wersji FCP można w nowej „odzyskać” dokupując zewnętrzne narzędzia.

Całe to zamieszanie nie świadczy rzecz jasna o zakończeniu sprzedaży Maków, czy zupełnym odwróceniu się od nich. To oczywiście wciąż duża część przychodów firmy – jednakże część coraz mniejsza, a koszty jej utrzymania i rozwoju są relatywnie większe niż nowych produktów “post-PC”.

Zatem raczej jest to kolejny krok w kierunku wyznaczonym przez Steve’a Jobsa jeszcze zanim został ponownie CEO założonej przez siebie firmy, czego dosłowny wyraz znajduje się w przytoczonym na początku cytacie, ale również (co zauważa także John Gruber) w strategii skupienia się na możliwie wąskim zakresie działania, za to w maksymalnie dochodowy sposób – jak mawia Steve Jobs “People think focus means saying yes to the thing you’ve got to focus on.[...] Innovation is saying ‘no’ to 1,000 things”.

Tyle tylko, że ta zasada sprawdza się przy sprzedaży na rynku konsumenckim. Na rynku “profesjonalnym” istotniejsze od innowacyjności bywają kontynuacja, stałość i bezpieczeństwo.  W chwili obecnej Apple jest już firmą sprzedającą rocznie dziesiątki milionów urządzeń konsumenckich przy bazie użytkowników “profesjonalnych” kilka rzędów mniejszej, a do tego stale się zmniejszającej.

Tak naprawdę  najlepszą reakcją na zmiany zachodzące w Apple, wliczając w to „skandal z Final Cut Pro w roli głównej”, powinny być gratulacje dla Steve’a Jobsa za sprawne zrealizowanie w ostatnich 15 latach skutecznej, niesamowicie dochodowej strategii biznesowej.  Niestety, nie każda strategia biznesowa obejmuje wszystkich klientów z przeszłości.

Profesjonalistów witamy w erze “post-PC” :).




Dodaj komentarz